Wszystko wyżej wymienione dotyczy wielu osób ale kilku w szczególności!!!Dlatego postanowiłam zrobić taki mini serialik i co jakiś czas napisać o tych ważnych , najważniejszych dla mnie osobach. Pomijając mojego męża (bo to przecież oczywiste!) córki i koligacje rodzinne to moje pokłony , najcieplejsze słowa i myśli dziś kieruję ku: KONRADOWI FADO - mojemu niezastąpionemu styliście , przyjacielowi (o czym nie raz się przekonałam i cieszę się ,ze mogę tak go nazywać) i oazie spokoju.
Poznaliśmy się dzięki mojej koleżance z zespołu, Karolinie Sumowskiej...
Jakiś czas pózniej , Konrad zaproponował na fb, że chętnie mnie ubierze na tzw. wyjście jeżeli będę potrzebowała. Akurat byłam w potrzebie i... tak to się zaczęło. Od razu wyczuł w czym dobrze się czuję , nie musiałam toczyć bojów (jak to się nie raz zdarzało) w obronie własnego stylu i gustu.
Zaakceptował, a wręcz ucieszył go fakt, że jestem bardzo otwarta na młodych projektantów i że nie metka jest dla mnie najważniejsza. Z ogromną wyrozumiałością traktuje moją sklerozę i zawsze jest w pobliżu kiedy w panice próbuję sobie przypomnieć co ja mam na sobie patrząc w oko kamery.
Dzielny i samodzielny!
Konsekwentnie realizuje swoje plany, a że przy okazji jest cichy i pokornego serca jestem przekonana, że jego rozwijająca się w szalonym tempie kariera nie pozwoli mu zagrzać miejsca w Stolicy na dłużej...
Mam nadzieję tylko ,że o mnie tak szybko nie zapomni...
Jakie to szczęście mieć takich ludzi wokół siebie!
zapraszam do odwiedzenia jego strony www.conradofado.com oraz bloga www.conradofado.blogspot.com ... sami zobaczcie!
Miłego wieczoru!
ja jeszcze, czy może i już ubieram się sam i nawet dobrze mi to wychodzi:)
;)